Wykorzystujemy pliki cookie do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie. Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Klikając "ROZUMIEM" lub ✔, wyrażasz zgodę na stosowanie cookies i innych technologii. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.    ROZUMIEM
Legioniści - niezależny serwis informacyjny
HokejKoszykówka
NewsyNewsy
Newsy
RSS  |  WAP  |  Kosz  |  Siatka  |  Hokej
Sobota, 12 lutego 2011 r. godz. 20:03

Uwaga: Wiadomość archiwalna!

Wreszcie chwila na regenerację

Qbas i turi

"Do zobaczenia w poniedziałek!" - cieszyli się legioniści. Po obiedzie dostali od trenerów wolne popołudnie i - prawdopodobnie, o ile plan nie ulegnie zmianie - wolną będą mieli także niedzielę. Chętni mogli przyjść jednak na popołudniowy lekki trening. Stawili się na nim: Marcin Komorowski, Kuba Rzeźniczak, Michał Efir i Tomasz Kiełbowicz. "Trzeba walczyć!" - powiedział "Rzeźnik", który nie ukrywa, że tęskni już za domem.

I nic dziwnego, bo właściwie nie miał wolnego. Po zakończeniu zgrupowania na Cyprze niemal natychmiast wsiadł do samolotu do Portugalii. Z obozu reprezentacji Polski dojechał do Costa Ballena. Rzeźniczak imponuje w Hiszpanii siłą i wytrwałością. Podczas gdy po jego kolegach widać już mniejsze lub większe zmęczenie, on zasuwa na pełnych obrotach.

Piłkarze, którzy zdecydowali się po południu poruszać, wraz z trenerem Jackiem Magierą i dyrektorem Markiem Jóźwiakiem rozegrali miniturniej w siatkonogę. Niespodzianki nie było - wygrać musiał mistrz siatkonogi, a tym w Legii od kilku sezonów jest "Magic". "Napiszcie, że ograliśmy ich 21-19" - poprosił Magiera. "Tylko nic nie piszcie" - błagali z kolei piłkarze.

Pozostali zawodnicy odpoczywali. Jedni zaszyli się w swych pokojach, inni wybrali na plażę. Po hotelu snuli się Miro Radović, Ivica Vrdoljak i Marijan Antolović. Za wszelką cenę chcieli obejrzeć derby Manchesteru, ale w Costa Ballena było to właściwie niewykonalne. Bałkańskie trio wyruszyło więc do pobliskiego Jerez de la Frontera, a że dzielni reporterzy LL! także mieli wolne popołudnie, to piłkarze złapali nas na "stopa" ;).

W Jerez legioniści od razu pobiegli szukać kawiarni z telewizorem i udało im się "załapać" na nieprawdopodobnego gola Rooneya. Po meczu pospacerowali w centrum miasta, które nie przypadło im zbytnio do gustu. Potem pogrzali się w słońcu w kafejce na jednym z placów i trzeba było wracać do hotelu. O 19:00 musieli być na kolacji.






fot. turi


przeczytaj więcej o: , , ,


Zgłoś newsa!

Jeżeli masz informację, której nie ma na tej stronie, a Twoim zdaniem powinna się znaleźć, zgłoś ją nam! Wystarczy wypełnić prosty formularz, a informacja zostanie dodana do naszej bazy.
Zgłoś newsa!