fot. Bodziach
50. sezon Legii w najwyższej klasie rozgrywkowej
Bodziach, źródło: Legionisci.com
Niedzielny mecz koszykarskiej Legii rozpocznie sezon 2024/25 - 50. w historii naszego klubu rozgrywany w najwyższej klasie rozgrywkowej. Mamy nadzieję, że nasz zespół skutecznie powalczy o kolejny medal mistrzostw Polski, nawiązując do największych sukcesów "Zielonych Kanonierów" osiąganych przed laty.
Czternaście z tych sezonów legioniści kończyli na podium - siedem razy zdobywając mistrzostwo Polski (w latach 1956, 1957, 1960, 1961, 1963, 1966 i 1969), pięć razy wicemistrzostwo kraju (1953, 1955, 1958, 1968 i 2022) oraz dwa razy brąz (1952 i 1962).
{VIDEOAD}
Koszykarska Legia po raz pierwszy w najwyższej klasie rozgrywkowej zagrała w sezonie 1951/52 - po świetnym występie naszej drużyny w Spartakiadzie Zrzeszeń. Dodajmy, że zwycięzca tejże Spartakiady - Gwardia Koszalin - otrzymał... tytuł mistrza Polski zamiast zwycięzcy I ligi kosztem Kolejarza (czyli Lecha) Poznań. Poznaniacy musieli zadowolić się tytułem mistrza ligi. Legia, prowadzona przez Tadeusza Ulatowskiego, już w pierwszym sezonie potwierdziła swoje wysokie możliwości i zdobyła brązowy medal. Legioniści wygrali wtedy 5 z ostatnich sześciu meczów ligowych, a gdyby nie porażka w 19. kolejce z Ogniwem Kraków (skończyli rozgrywki na czwartej pozycji) 41:45, w stolicy świętowano by w debiucie wicemistrzostwo. W tamtym sezonie padł "kosmiczny" wręcz wynik osiągnięty z ligowym spadkowiczem, Spójnią Gdańsk - legioniści pokonali rywala aż 108:23. Gdańszczanie wystąpili wtedy bez ośmiu podstawowych graczy, legioniści bez czterech. W debiutanckim sezonie Legia występowała w skłądzie: Ryszard Żochowski, Leszek Kamiński, Mirosław Popławski, Władysław Buczak, Zdzisław Popławski, Zdzisław Niedziela, Stefan Majer, Marian Golimowski, Karol Lubelski, Wiesław Szor, Jan Wilczewski, Adam Bagłajewski.
To co nie udało się w debiutanckim sezonie, legioniści zrobili rok później zostając wicemistrzem Polski, choć tym razem... było bardzo blisko mistrzowskiego tytułu, który padł łupem Włókniarza (czyli ŁKS-u) Łódź. Rywalizacja o tytuł mistrzowski odbywała się w formie trzydniowego turnieju (po sezonie zasadniczym), który miał miejsce w Poznaniu w dniach 23-25 stycznia 1953 roku. Warunki do rywalizacji były fatalne - w hali były zaledwie cztery stopnie powyżej zera, mokła podłoga, a jakby tego było mało, obiekt był częściowo zaczadzony. W hali poznańskiej panowała temperatura zaledwie 4 stopni ciepła, podłoga była śliska, a na dodatek jeszcze w pierwszym dniu zawodów pozostał w sali czad z pieców trocinowych, który przy znacznym wysiłku utrudniał zawodnikom normalny oddech. W tych warunkach nic dziwnego, że ogólny poziom turnieju nie mógł nas zadowolić. Wprawdzie z dnia na dzień drużyny 'aklimatyzowały się' w sali, wprawdzie widzieliśmy szereg zagrań i indywidualnych akcji zawodników na dobrym poziomie, było to jednak za mało jak na tak poważny turniej. Nawet Stal Poznań, która powinna być przyzwyczajona do takich warunków w ogólnym przekroju nie wyszła ponad przeciętność" - pisał Przegląd Sportowy. Ekipa z miasta Włókniarzy, która zaliczyła komplet zwycięstw, pokonała Legię 56:45. Względem premierowego sezonu, w składzie Legii pojawili się Jędrzej Bednarowicz, Zdzisław Kwapisz, Jabłoński oraz Stanisław Poburka.
Rok później Legia była w lidze piąta, w sezonie 1954/55 znów druga, walcząc o pierwszy tytuł mistrza Polski do ostatniej kolejki. Legioniści pokonali w niej AZS Warszawa 64:59 i czekali na wynik meczu Lecha z Polonią. Wobec wygranej poznaniaków 69:65, to ekipa z Wielkopolski zdobyła po czterech latach przerwy tytuł mistrzowski, a legioniści, mając gorszy bilans bezpośrednich spotkań, po raz drugi w krótkiej pierwszoligowej historii, skończyli rozgrywki na drugim miejscu. Rok później, mimo gorszego końcowego bilansu (14 wygranych i 4 porażki), Legia zdobyła pierwszy tytuł mistrzowski. Triumf nastąpił po wygranej z poznańskim Lechem w ostatniej serii gier, która miała miejsce... 21 stycznia 1956 roku. Także rok później Legia zdominowała rozgrywki ligowe, dzięki czemu jako pierwszy polski zespół przystąpiła do rywalizacji w Klubowym Pucharze Europy.
Legioniści w ścisłej krajowej czołówce znajdowali się do końca lat 60-tych. Ostatni do dzisiaj tytuł mistrzowski "Zieloni Kanonierzy" zdobyli w sezonie 1968/69 po słynnym rzucie w ostatniej sekundzie (a nie było wtedy zegarów widocznych dla graczy), oddanym z własnej połowy przez Andrzeja Pstrokońskiego (najbardziej utytułowanego zawodnika w historii koszykarskiej Legii), w wyjazdowym meczu z Wybrzeżem Gdańsk. Rok później Legia zdobyła jeszcze pierwszy w historii Puchar Polski (choć rozgrywki te nie miały wtedy takiej renomy jak obecnie), potem zagrała jeszcze w europejskich pucharach...
I po występie w Pucharze Zdobywców Pucharów (zespół dotarł do ćwierćfinału), zakończonym głośną aferą po powrocie legionistów z Neapolu (i aresztowaniu m.in. najlepszego wtedy zawodnika Legii, Włodzimierza Tramsa oraz dotkliwych karach dla Bogusława Piltza i Tybinkowskiego), zaczął się "zjazd". Legia oprócz Tramsa i Piltza, straciła także fantastycznego środkowego, Edwarda Jurkiewicza, który trafił do Wybrzeża Gdańsk i przez kolejne lata był podporą tego klubu oraz reprezentacji Polski.
W latach siedemdziesiątych Legia dwukrotnie musiała opuścić szeregi I ligi, mimo że występowało w niej wielu reprezentantów kraju, między innymi: Jacek Dolczewski, Grzegorz Korcz, czy Waldemar Kozak. W kolejnych latach ani razu nie udało się nawiązać do historycznych wyników klubu z lat 50-tych i 60-tych. Legioniści plasowali się w środku ligowej stawki, albo też balansowali pomiędzy pierwszą i drugą ligą. Często mając naprawdę solidnych graczy. W sezonie 1985/86, prowadzona przez trenera Pietruszaka Legia spadła do drugiej ligi, mając w składzie takie postaci jak Marcin Michalski (był jako jedyny koszykarz Legii na Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie), Krzysztof Ogrodowczyk, Piotr Pawlak, Jacek Łączyński i Marek Sobczyński. Na dodatek po spadku do Wisły Kraków odszedł wybitny zawodnik Marek Sobczyński, który lata później zginął w wypadku samochodowym - jadąc na drugi koniec Polski na trening, który został odwołany.
Legia co prawda do I ligi wróciła po rocznej przerwie, ale w sezonie 1987/88 nadal daleko jej było do ligowej czołówki, a byt w najwyższej klasie rozgrywkowej zachować się udało (trzecie od końca miejsce po sezonie zasadniczym) dopiero po turnieju barażowym w Lesznie. Tam legioniści ulegli tylko AZS-owi Koszalin (90:91), ale bardzo wysoko pokonali dwóch wicemistrzów II-ligowych grup - Spartakus Jelenia Góra (108:54) i Baildon Katowice (97:74). Rok później (sezon 1988/89) Legia zdołała nawet awansować do fazy play-off I ligi (zajmując 5. miejsce po sezonie zasadniczym), ale w niej lepszy okazał się Górnik Wałbrzych (1:2). Niestety na kilkanaście lat był to ostatni udział Legii w play-off. W sezonie 1990/91 prowadzony przez Adama Wielgosza zespół zajął ostatnie miejsce w rozgrywkach (12, z bilansem 8-24) i spadł z ligi. Na blisko dekadę, a w międzyczasie legioniści nawet zaliczyli jeszcze jeden spadek - do trzeciej ligi (trzeci poziom rozgrywkowy), gdzie występowali w sezonie 1996/97. Na szczęście po roku i udanym turnieju finałowym w stolicy (dwie wygrane Legii oraz przegrana z AZS-em Koszalin "zaliczona" z turnieju półfinałowego) udało się wrócić na zaplecze pierwszej ligi. Na powrót do ekstraklasy trzeba było czekać kolejnych parę lat - co nastąpiło po niezapomnianej, zaciętej rywalizacji z Zagłębiem Sosnowiec w sezonie 1999/2000.
Powrót do najwyższej ligi tym razem był na zaledwie trzy sezony. W drugim z nich (2001/02), Legia znów zagrała w play-off, gdzie w pierwszej rundzie była o krok od spawienia sensacji, przegrywając dopiero w samej końcówce piątego meczu z Treflem Sopot. Na kolejne ekstraklasowe (zmiana nazewnictwa lig w Polsce) sezony trzeba było czekać długich 14 lat. W międzyczasie legioniści zaczynali zupełnie od zera, od czwartego (!) poziomiu rozgrywek, ale każdy kolejny awans wywalczyli w sposób sportowy i pięli się w sportowej hierarchii krok po kroku, bez niesportowych zagrań, choć ligowi włodarze parokrotnie proponowali klubowi wykupienie "dzikiej karty".
Blisko awansu do PLK było już w sezonie 2015/16, na stulecie Legii (jako klubu), ale wtedy w finale lepszy (2:3) okazał się zespół z Krosna. Rok później warszawiacy pod wodzą Piotra Bakuna wygrali ligę, w finale pokonując 3:0 GTK Gliwice, a gliwiczanie kilkanaście tygodni później zdecydowali się na zakup "dzikiej karty". Początki w PLK nie były udane i w pierwszym sezonie ledwo udało się uniknąć spadku - legioniści walczyli o ligowy byt m.in. z Czarnymi Słupsk, którzy ostatecznie z powodu problemów finansowych sezonu nie dokończyli. Legia wyciągnęła wnioski i rok później nie tylko spokojnie utrzymała się w lidze, ale i pierwszy raz od 20 lat zagrała w fazie play-off w najwyższej lidze. Tym razem ulegając 2:3 najlepszej po sezonie zasadniczym Arce Gdynia.
Sezon 2019/20 znów był zdecydowanie słabszy w naszym wykonaniu - to wtedy zwolniony został Tane Spasev, a o utrzymanie miał walczyć Wojciech Kamiński. Tyle, że z powodu Covida rozgrywki zostały przedwcześnie zakończone. Rok później Legia była o krok od wywalczenia pierwszego od 1969 roku medalu. W rywalizacji o brąz w Ostrowie Wielkopolskim, górą był jednak Śląsk Wrocław, który w trzecim, decydującym spotkaniu, trafił rzut na zwycięstwo, na dziesiąte sekundy przed końcem dogrywki. Co się odwlecze, to nie uciecze. Medal, i to srebrny, a nie brązowy, zawisł na szyjach legionistów w maju 2022 roku. Wtedy nasi koszykarze zaprezentowali się fantastycznie w play-off w rywalizacji ze Stalą Ostrów i Anwilem Włocłąwek (po 3:0 w obu rundach!), w finale zaś musieli uznać wyższość (1:4) Śląska.
Ostatnie cztery sezony w wykonaniu Legii były już naprawdę co najmniej przyzwoite. O dwóch już było. Z kolei w sezonie 2022/23 Legia walczyła o brązowy medal ze Stalą Ostrów, ale w dwumeczu lepsi byli ostrowianie, którzy zwyciężyli na Bemowie 85:73, a następnie przegrali w ostrowskiej Arenie 85:88. W minionych rozgrywkach apetyty warszawskich kibiców były bardzo duże, szczególnie po wysokiej formie legionistów pod koniec sezonu zasadniczego. Niestety w pierwszej rundzie nie udało się wyeliminować Kinga Szczecin, choć losy tej rywalizacji mogły się potoczyć zupełnie inaczej, gdyby w pierwszym meczu tej serii, warszawiacy nie roztrwonili wypracowanej w pierwszej połowie przewagi.
Cele na nadchodzące rozgrywki są znów ambitne - nikogo nie zadowoli już sam udział w play-off. Legia chce powalczyć o piętnasty w swojej 95-letniej historii medal. Nadchodzące rozgrywki będą 50. kiedy nasz klub występować będzie w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Komentarze: (1)
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
Dodaj swój komentarz:
autor:
e-mail:
treść:
NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE:
- Dean Klafurić zwolniony! (267)
- Legia Warszawa 0-2 Spartak Trnava (207)
- PS: Nawałka odmówił Legii (162)
- Nawałka od środy trenerem? (152)
- Klafurić: Możemy pokonać Spartak w rewanżu (145)
- Ukrainiec kandydatem na trenera (133)
- LIVE!: Spartak Trnava - Legia Warszawa (129)
- Spartak Trnava 0-1 Legia Warszawa (117)
- Legia Warszawa 1-3 Zagłębie Lubin (106)
- Klafurić: Przegrana bitwa, ale nie wojna (94)
Zgłoś newsa!
Jeżeli masz informację, której nie ma na tej stronie, a Twoim zdaniem powinna się znaleźć, zgłoś ją nam!
Wystarczy wypełnić prosty formularz, a informacja zostanie dodana do naszej bazy.
Zgłoś newsa!