
Plusy i minusy po meczu ze Stalą
Mikołaj Ciura, źródło: Legionisci.com
W niedzielny wieczór Legia Warszawa zaprzepaściła szansę odrobienia punktów do niektórych klubów z czołówki, remisując ze Stalą Mielec 2-2. Legioniści przez cały mecz nie potrafili odnaleźć swojego stylu, grali ospale i bez pomysłu. Dodatkowo popełniali dziecinne błędy w obronie, które nigdy nie powinny się zdarzyć, a zakończyły się stratami bramek i w konsekwencji - ważnych punktów. Przedstawiamy nasze oceny graczy stołecznej drużyny za ten mecz.
{VIDEOAD}
Rafał Augustyniak - Kolejny świetny mecz z rzędu defensywnego pomocnika. Był jednym z nielicznych zawodników, u których przez pełne 90 minut widoczna była chęć walki i zwycięstwa. Harował na całej długości boiska. Był świetny w odbiorze piłki, nie tylko w obronie, ale także w pressingu na połowie rywala. Poza tym w ofensywie walczył o każdą piłkę, pokazywał się nawet w polu karnym, dzięki czemu w 62. minucie wywalczył rzut karny, który później samodzielnie wykorzystał. W dalszej fazie w obronie był nie do pokonania - wygrywał większość pojedynków, szczególnie tych górnych, a łącznie zanotował 3 obrony, tyle samo wybić i zablokowanych strzałów. Ze spotkania na spotkanie Augustyniak potwierdza wysoką formę.
Ruben Vinagre - W zasadzie nikt nie wie, jak Vinagre mógł skończyć ten mecz bez asysty. Dograł trzy idealne piłki - centrując prosto na głowy Steve'a Kapuadiego i Marca Guala, a także wykładając piłkę za linię obrony na czystą pozycję Kacprowi Chodynie. Przynajmniej jedna z tych okazji powinna skończyć się bramką, co się nie wydarzyło. Portugalczyk bardzo dużo pracował przez cały mecz, starał się non stop być przy piłce i brał na siebie ciężar rozegrania. W 12. minucie dobrze przycisnął rywala i odebrał mu piłkę na jego połowie, czym zapoczątkował pierwszą akcję bramkową. Wygrał wiele pojedynków z rywalami i miał sporo udanych dryblingów. Opuścił boisko w 77. minucie.
Ryoya Morishita - Japończyk świetnie rozpoczął to spotkanie. W 12. minucie pokazał się na polu karnym i wykończył kontratak Legii sprytną podcinką nad bramkarzem, notując swoją bramkę w drugim meczu z rzędu. Generalnie do 30. minuty wyglądał dość dobrze - wygrywał sporo pojedynków, szczególnie szybkościowych, pokazywał się do rozegrania i mimo że z małą skutecznością, starał się ryzykować. Z czasem było jednak coraz gorzej, pomocnik nikł, a w drugiej połowie, pomimo tego że grał do samego końca, był w ogóle niewidoczny, nawet rzadko podłączał się do kontrataków.
Paweł Wszołek - Nie był to zły występ prawego obrońcy, ale ostatnio prezentował się lepiej. W obronie pokazał się solidnie, nie dawał się pokonywać w prosty sposób. Momentami jednak popełniał błędy w ustawianiu, przegrywał pojedynki powietrzne, a także pozwalał na za dużą liczbę dośrodkowań z jego strefy. To on poniekąd wrzucił na minę, rozgrywając piłkę do osaczonego przez rywali Radovana Pankova, który później faulował w polu karnym. Wiadomo, że Serb powinien zachować się w tej sytuacji lepiej, ale Wszołek też mógł jej wcześniej zażegnać. Przy drugiej bramce także mógł zachować się lepiej, bo to zawodnik, którego on krył, oddał pierwszy strzał z główki, a obrońca był kompletnie zagubiony. W 49. minucie natomiast udało mu się zapobiec stracie gola, gdy w zamieszaniu i po strzale z pola karnego wybił lecącą w światło bramki piłkę. W ofensywie nie było go zbyt dużo, na połowie rywala grał bliżej linii środkowej niż pola karnego.
Luquinhas - Nie był ani efektowny, ani zbytnio efektywny. Starał się jednak pokazywać do rozegrania, a szczególnie dość dobrze wyglądała jego współpraca na lewej flance z Rubenem Vinagre, gdzie kilkukrotnie rozkręcili niezłe ataki. Próbował dryblować i wchodzić w pojedynki z rywalami, jednak z dość małą skutecznością. Kilkukrotnie udało mu się natomiast wyprzedzić przeciwnika szybkościowo bądź w przebitce, co kończyło się faulami na Brazylijczyku. Mimo że nie był to jakiś imponujący występ, to Luquinhas był najlepszym ze skrzydłowych Legii w tym meczu. Zszedł z boiska w 68. minucie.
Marc Gual - Szczególnie dobry był pierwszy kwadrans w wykonaniu Hiszpana. W 12. minucie, gdy zamiast niepotrzebnie dryblować w polu karnym, zdecydował się na przyjęcie i skuteczne odegranie, okazało się, że to działa i napastnik zanotował asystę. Kilka chwil później świetnym podaniem za linię obrony odnalazł wychodzącego na pozycję Luquinhasa, ale Brazylijczyk był na minimalnej pozycji spalonej. Z czasem było już dużo gorzej. Gual znów zaczął udawać Ronaldinho, grał indywidualnie, czym marnował wiele akcji i kontrataków. W pierwszej połowie zmarnował jeszcze strzał głową po fenomenalnej centrze Rubena Vinagre, trafiając z najbliższej odległości prosto w przeciwnika. Dobrze zachował się jeszcze w 51. minucie, kiedy świetnie zabrał się z piłką i mógł wyjść sam na sam z bramkarzem, ale był faulowany tuż przed polem karnym, czego nie wiadomo czemu nie zauważył sędzia. To był moment, gdy Hiszpan do słabej gry dołożył swoje nerwy i niepohamowanie w reakcjach, co jakimś cudem nie zakończyło się wywaleniem z boiska, a tylko żółtą kartką. Został zmieniony w 77. minucie.
Radovan Pankov - To był chyba najgorszy występ Serba w tym sezonie, a na pewno w przeciągu ostatnich 2-3 miesięcy. Od początku wyglądał na zdekoncentrowanego, brakowało mu skupienia, źle się ustawiał. To co zrobił w 26. minucie przypominało Pankova z początków jego występów w stołecznej drużynie, a wydawało się, że udało już mu się wyzbyć dziecinnych błędów. Tu jednak w momencie nacisku przez rywala, zamiast jak najszybciej pozbyć się piłki, to próbował go przedryblować, co zakończyło się stratą, ratowaniem faulem i rzutem karnym dla przeciwnika. W pierwszej połowie fatalnie wyglądały również jego próby zagrywania dalekich piłek za linię obrony przeciwnika, nie pamiętam żadnego celnego podania w taki sposób. W drugiej połowie było w jego poczynaniach już trochę więcej pewności, jednak nadal przydarzało mu się popełniać błędy w ustawianiu i kryciu przeciwnika.
Gabriel Kobylak - To wcale nie musiał być negatywny występ golkipera. Nie miał zbyt wiele pracy w tym meczu, nie potrzebował nie wiadomo jakich robinsonad, szczególnie w pierwszej połowie. W drugiej części zagrożenie pod jego bramką było już dużo większe, jednak nadal strzałów celnych nie było wiele. W 74. minucie dobrze ustawił się na linii, wyciągnął i wybronił skutecznie strzał Ilji Szkurina z bardzo bliskiej odległości, a prawie 10 minut później interweniował przy próbie przelobowania go przez napastnika. Nadeszła jednak pierwsza z doliczonych minut. Strzał z główki Piotra Wlazły, mimo że odbił się od ziemi tuż przed golkiperem, to był wręcz podaniem do jego rąk. Kobylakowi jednak nie udało się złapać piłki, którą wypluł wprost pod nogi Łukasza Wolsztyńskiego i zostało mu już tylko złapanie napastnika za nogi i wyciągnięcie piłki z siatki. To już drugi ligowy mecz z rzędu Kobylaka, w którym popełnia błąd, jaki nie powinien się zdarzyć bramkarzowi.
Bartosz Kapustka - To już nie pierwszy mecz, w którym pomocnik mający być liderem środka pola i rozegrania drużyny zawodzi. Tracił masę piłek w prosty sposób, przegrywał większość pojedynków z rywalami, jak i również popełniał banalne błędy w podaniach. Był zresztą zawodnikiem z największą liczbą straconych piłek. Już w pierwszej połowie widać było, że kapitan "Wojskowych" ma spore problemy kondycyjne i natłok meczów oraz rozgrywanych przez niego minut w ostatnim czasie zaczyna mu doskwierać. W Mielcu pomocnik również pracował zdecydowanie mniej w defensywie niż w poprzednich meczach, w których legioniści nisko się bronili. Kapustka zdecydowanie potrzebuje odpoczynku jeszcze przed zakończeniem rundy, ale no właśnie, kto ma za niego wejść do składu...
Wojciech Urbański - Młodzieżowiec tym razem od pierwszej minuty został ustawiony na pozycji skrzydłowego. Nie radził tam sobie jednak dobrze. Większość jego kontaktów z piłką kończyło się stratą, przegrywał w pojedynkach i próbach dryblingu, a także zanotował tylko 53% skuteczności podań. Młody pomocnik miał swoje przebłyski - jak prostopadłe podanie do Marca Guala w 12. minucie, które potem zakończyło się bramką, czy w 51. minucie, kiedy Hiszpan był faulowany przed polem karnym - jednak to zdecydowanie za mało przez 57-minutowy występ. I tak dziwne, że Urbański nie został zmieniony już w przerwie.
Steve Kapuadi - Równie słabiutki występ Kapuadiego, co jego partnera, choć Francuz nie popełnił jakiegoś bardzo poważnego błędu. Podobnie miał problemy z ustawianiem się i kryciem, szczególnie w drugiej połowie, gdy zdecydowanie zbyt często schodził na lewy bok, pomagać w defensywie Patrykowi Kunowi. Był mało agresywny, zdecydowany, a momentami grał zbyt frywolnie. W 41. minucie zmarnował również świetną okazję na gola, kiedy niepilnowany w polu karnym dostał świetne górne zagranie od Rubena Vinagre, jednak wszedł pod piłkę, później nie mógł już jej dogonić i uderzył obok bramki, która była pusta.
Zmiennicy
Jurgen Celhaka, Tomas Pekhart, Mateusz Szczepaniak - Pojawili się na murawie w 77. minucie. Ich wejścia nic nie wniosły i nie zmieniły w poczynaniach drużyny.
Kacper Chodyna - W zasadzie nie wiadomo po co w ogóle pojawił się na boisku w 57. minucie. Przez ponad pół godziny gry skrzydłowy, który też pojawiał się często niżej, zanotował 7 kontaktów z piłką! Jego inne statystyki to praktycznie same zera, poza stratami, których, na tak zatrważającą liczbę kontaktów, miał 3. Gdy wydawało się, że nie można w tym meczu zagrać gorzej niż Urbański, na boisko wszedł za niego Chodyna.
Patryk Kun - Wszedł na murawę w 68. minucie. Jakość obrony na lewej stronie momentalnie spadła. Stal praktycznie cały czas próbowała to wykorzystać, a boczny defensor niezbyt dobrze sobie radził i potrzebował wręcz stałej pomocy innych obrońców, głównie Steve'a Kapuadiego, co kończyło się sporymi wyrwami w obronie. Dodatkowo nie potrafił zbyt dobrze wyprowadzić piłki spod własnego pola karnego, stracił ją mnóstwo razy bądź podawał niecelnie. Tak naprawdę dobre w jego występie było kilka wygranych pojedynków, w których był faulowany. To on wybił piłkę na rzut rożny, co później zakończyło się stratą bramki, bo chcąc skierować ją za linię boczną... źle trafił w futbolówkę. Jeśli Kun miał wprowadzić stabilizację i lepszą grę obronną, to wyszło odwrotnie.
Komentarze: (0)
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
Dodaj swój komentarz:
autor:
e-mail:
treść:



NAJCZĘŚCIEJ KOMENTOWANE:
- Dean Klafurić zwolniony! (267)
- Legia Warszawa 0-2 Spartak Trnava (207)
- PS: Nawałka odmówił Legii (162)
- Nawałka od środy trenerem? (152)
- Klafurić: Możemy pokonać Spartak w rewanżu (145)
- Ukrainiec kandydatem na trenera (133)
- LIVE!: Spartak Trnava - Legia Warszawa (129)
- Spartak Trnava 0-1 Legia Warszawa (117)
- Legia Warszawa 1-3 Zagłębie Lubin (106)
- Klafurić: Przegrana bitwa, ale nie wojna (94)
Zgłoś newsa!
Jeżeli masz informację, której nie ma na tej stronie, a Twoim zdaniem powinna się znaleźć, zgłoś ją nam!
Wystarczy wypełnić prosty formularz, a informacja zostanie dodana do naszej bazy.
Zgłoś newsa!